Wystarczy przejść kilkaset metrów Brautwiesenstrasse w Görlitz, by poczuć, że po zachodniej stronie granicy świat pachnie inaczej. Nie kawą, nie pieczywem, nie spalinami – choć i tego tu nie brakuje. Pachnie marihuaną. Legalną, dostępną, oswojoną. Taką, która w Niemczech stała się elementem codzienności równie zwyczajnym jak rowery pod sklepem czy psy na smyczy. To, co w Polsce wciąż wywołuje nerwowe …czytaj więcej
