Niemcy stawiają na biomasę. Kontrowersje wokół nowej elektrociepłowni w Chemnitz

Plan budowy elektrociepłowni na biomasę w Chemnitz wywołuje dyskusję na temat rzeczywistych kosztów i skutków tzw. zielonej transformacji energetycznej. Zgodnie z założeniami inwestycji zakład ma zużywać około 100 tysięcy ton drewna rocznie, co w perspektywie 20 lat oznaczałoby spalanie nawet 2 milionów ton biomasy.

Inwestor deklaruje, że paliwem będzie przede wszystkim drewno odpadowe, a około 90 proc. surowca ma pochodzić z obszaru znajdującego się w promieniu 250 kilometrów od Chemnitz. Krytycy inwestycji zwracają jednak uwagę, że nie przedstawiono niezależnych analiz potwierdzających dostępność takich ilości biomasy przez kolejne dwie dekady bez zwiększania pozyskania drewna.

Wątpliwości podsycają także dane niemieckich instytucji. Instytut Thünena wskazuje na brak znaczących, niewykorzystanych zasobów biomasy drzewnej, które mogłyby zostać przeznaczone na dodatkowe cele energetyczne. Z kolei Federalny Urząd Ochrony Środowiska ostrzega przed możliwymi niedoborami niektórych rodzajów drewna w nadchodzących latach. Według danych Federalnego Urzędu Statystycznego ilość drewna pozyskanego z uszkodzonych drzew wyraźnie spadła między 2024 a 2025 rokiem.

Dodatkowe pytania budzi kwestia pochodzenia surowca. Obszar, z którego ma być pozyskiwana biomasa, obejmuje nie tylko część Niemiec, lecz także zachodnie, dobrze udrzewione regiony Polski. Przeciwnicy projektu zwracają uwagę, że elektrociepłownia będzie wymagała stałych dostaw paliwa niezależnie od dostępności drewna odpadowego, co może zwiększyć presję na rynek surowca drzewnego.

Sprawa wpisuje się w szerszą debatę dotyczącą roli biomasy w europejskiej polityce klimatycznej. Zwolennicy traktują ją jako element odchodzenia od paliw kopalnych, natomiast krytycy podnoszą pytania o wpływ takiej strategii na zasoby leśne oraz długoterminową dostępność drewna.

Źródło: Chemnitz, PR HoSt Group, Thünen-Institut, Statistisches Bundesamt, fot. poglądowe (BG)